Czy uważacie, że ściąganie to problem, czy raczej pozytywna norma. Jakie macie doświadczenia, twierdzenia, na ten temat. Jak na kwestię zapatrujecie się jako uczniowie, studenci, nauczyciele, czy też lód pracujący?
czasami ściągają, żeby coś zyskać, ale tak naprawdę nic nie zyskują, bo wartościowe jest tylko to co w głowie zostanie, chociaż czasami, należy to przyznać wiadomości, których się od nas wymaga są głupawe i zupełnie nieprzydatne w życiu
a ja?
nigdy nie umiałam ściągać, zawsze mam wszystko wymalowane na twarzy...to jak to zrobić, czyli problem z głowy, ale ściągi robiłam, niezła powtórka i dziwne poczucie bezpieczeństwa
_________________ ...przyjaciele to rodzina, którą wybieramy sobie sami...
Pomógł: 2 razy Posty: 2823 Skąd: Jas-bie i Barcelona
Wysłany: 2006-06-14, 11:22
Ja czesto sciagalem. Zwlaszcza w gimanzjum.
Tylko raz mnie zlapali jak sciagelm. Bylo to na sprawdzianie z Niemieckiego.
Dlaczego to robilem? A dlaczego mialem nie robic?
Uczylem sie jak kazdy. Czasami mniej a czasami wiecej. Na niektore sprawdziany bylem zamalo przygotowany i robilem sobie pomocne sciagi, ktore pozwalaly mi zaoszczedzic czas i nerwy. Gdyby nie sciagi to poprostu uczylbym sie wiecej no i dostawalbym takie same oceny. Pozatym zapomnialem tyle samo z tego co sie uczylem ile bym zapominial nie urzywajac sciag. Sciaganie czy nie sciaganie, to wychodzi na to samo. Napewno nie wszycy sie z tym zgadzaja.
Pamietam jeden sprawdzian pisemny z w-f. Ktos powiedzial nauczycielowi przed sprawdzianem ze mam sciage. Mialem wtedy najwieksza sciage jaka kiedykolwiek zrobilem. Mniej wiecej wielkosci dwoch dłoni. Nauczyciel patrzal sie na mnie przez caly czas. Nie sciagał ze mnie wzroku i nawet nie mrugał. Nie wiem jakim cudem udalo mi sie skonczyc ten egzamin i ze "pan z w-f" nie zauwazyl ze sciagelm. Chociaz ze nie zauwazyl, domyslal sie ze musialem sciagac. Powiedzial mi po sprawdzianie: "Dobrze ze nie sciagales". Oczywiscie niezaliczylem, chociaz ze napisalem go duzo lepiej niz wiekszosc osob ktore ktore zaliczyly. Od zawsze mialem problemy z tamtym nauczycielem, na szczescie to byl jedyny taki profesor w calej mojej karieze uczniowskiej jak do tej pory.
ps. sciagi sa bardziej pozyteczne niz moze sie komus wydawac. Robiac sobie sciage mozna sie nauczyc dwa razy wiecej niz przy normalnej nauce.
Oczywiscie jestem jak najbardziej przeciwny jakiemukolwiek sciaganiu i nie zachecam nikogo zeby to robil.
_________________ Śmierć jednego człowieka to tragedia, śmierć milionów to statystyka.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum